poniedziałek, 4 lutego 2013

RTZ jako szczepionka na ograniczające przekonania.



           Podstawowe założenia RTZ. Fakty nas nie denerwują, nie złoszczą, nie przerażają, nie cieszą, nie zasmucają, nie rozbawiają! To my sami się denerwujemy, złościmy, przerażamy, cieszymy, nie smucimy, rozbawiamy poprzez nasze przekonania o faktach! Racjonalna Terapia Zachowania poprzez techniki samopomocy uczy jak pomagać samemu sobie, jak radzić sobie z codziennymi kłopotami i stresem, jak samodzielnie stawiać sobie zdrowe cele i je osiągać oraz zapobiegać nawrotowi problemu.

       RTZ jest poznawczo – behawioralnym modelem samopomocy emocjonalnej, rozwijającym „kompetencję emocjonalną”. Jej twórcą jest psychiatra Maxie C. Maultsby, Jr z Howard University, USA. RTZ jest terapią krótkoterminową, która prowadzi do zmiany nieracjonalnych przekonań, będących źródłem problemów emocjonalnych. Podstawowe założenia RTZ opierają się na następującym stwierdzeniu: To nie fakty nas denerwują, złoszczą, zasmucają, przerażają, radują – to my sami poprzez nasze przekonania na ich temat denerwujemy się, złościmy, smucimy, boimy, cieszymy.  Racjonalna Terapia Zachowania przyjmuje prosty schemat, który okazuje się być niezwykle skuteczny w radzeniu sobie z własnymi stanami emocjonalnymi i zwiększeniu efektywności działań. W schemacie tym, to nie sytuacja wywołuje nasze stany emocjonalne – sytuacja traktowana jest jako obojętny emocjonalnie fakt, z którym się stykamy. Nasze stany emocjonalne są natomiast efektem interpretacji sytuacji, której dokonujemy poprzez system naszych przekonań. Stąd w danej sytuacji różnym osobom mogą towarzyszyć różne uczucia – jedna może doświadczać spokoju i pewności siebie, a inna lęku. Różnica ta będzie wynikała z odmiennej oceny sytuacji oraz innych przekonań, jakie osoby te mają na swój temat (swoich kompetencji i możliwości).

        Racjonalna SamoAnaliza. Aby lepiej radzić sobie z emocjami i skuteczniej działać warto przyjrzeć się wewnętrznemu dialogowi, który sami ze sobą prowadzimy. RTZ uczy, jak poprzez uświadamianie i zmianę swoich przekonań możesz wpływać na swoje emocje i redukować problemy emocjonalne. „Przekonania to zdania twierdzące. Są zawsze prawdziwe w świecie osoby, która je wypowiada.” Przydatnym narzędziem dla identyfikacji i zmiany przekonań jest jedna z technik RTZ – Racjonalna SamoAnaliza. Umiejętnie przeprowadzona może stać się skuteczną metodą samopomocy i samorozwoju. Pomaga kształtować tzw. zdrowe myślenie. Zdrowe, czyli jakie? Oparte na faktach. Chroniące nasze zdrowie i życie. Wspierające w osiąganiu celów. Pomagające unikać konfliktów i rozwiązywać je. Pozwalające czuć się tak, jak chcesz.

Pięć Pytań Zdrowego (racjonalnego) Myślenia:
1. Czy to przekonanie jest oparte na oczywistych faktach?
2. Czy to przekonanie chroni moje życie i zdrowie?
3. Czy to przekonanie pomaga mi osiągać moje bliższe i dalsze cele?
4. Czy to przekonanie pomaga mi unikać lub rozwiązywać najbardziej niepożądane konflikty?
5. Czy to przekonanie pomaga mi czuć się tak, jak chcę się czuć?
Zadaj sobie sam/a  te pytania osobno do każdego przekonania, które może być ograniczające, niezdrowe, utrudniające Ci życie. To, co zdrowe dziś, nie musi być zdrowe jutro! To, co zdrowe dla mnie, nie musi być zdrowe dla Ciebie! Wszystkie zasady są równoważne!

poniedziałek, 21 stycznia 2013



  •  „Dla ludzi słowa są zupełnie rzeczywistym bodźcem; mogą zastępować jakikolwiek inny bodziec i wywoływać każdy rodzaj reakcji!” Pawłow  
  • „Przeżyłem wiele okropnych rzeczy – na szczęście większość z nich nigdy się nie zdarzyła.” Mark Twain
  • Samoocena – wysoka lub niska- jest generatorem samosprawdzających się przepowiedni. Nathaniel Branden

  • Kiedy bierzemy życie we własne ręce, dzieje się rzecz straszna: nie ma na kogo zwalić winy. Erica Jong 
  • „Kiedyś z wielkim wysiłkiem „myślałem” nad tym jakim powinienem być. Teraz „jestem” kim być mogę to takie proste”.  Brock Tulmy

Polecam link: „Mów do siebie mądrze!” :

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Przypowieść: „Dlaczego słoń nie ucieka?”



Kiedy Paweł był małym chłopcem, uwielbiał chodzić do cyrku i oglądać występy magików, klownów, akrobatów oraz pewnego ogromnego słonia. Podczas występów słoń łamał pnie grubych drzew, demonstrując swoją ogromną siłę. Pawła od zawsze ciekawiło jak to jest, że ów słoń łamiący drzewa, po każdym występie jest przywiązywany łańcuchem do małego, wbitego w ziemię kołka i nie ucieka? Przecież z łatwością mógłby go wyrwać i odejść. Mamo, tato, dlaczego słoń nie ucieka? – pytał Pawełek. Pewnie jest tresowany, to nie ucieka – odpowiadali dorośli. Skoro jest tresowany i nie ucieka, to po co go przywiązują? – pytał dalej ciekawy Pawełek. Daj spokój! Nie zadawaj głupich pytań. Nie mamy na nie czasu – strofowali rodzice chłopca. Pawełek przestał więc pytać, jednak dalej zastanawiał się – dlaczego słoń nie ucieka? Nie znalazł jednak odpowiedzi. Mijały dni, tygodnie i lata. Chłopiec w końcu dorósł. Skończył studia, założył rodzinę, znalazł pracę... i zrozumiał dlaczego słoń nie uciekał! Słoń nie uciekał, bo od urodzenia był przywiązywany do tego kołka. Paweł zamknął oczy i wyobraził sobie malutkiego słonika, który tuż po urodzeniu został przywiązany łańcuchem do kołka wbitego w ziemię. Bezbronne maleństwo ze wszystkich sił ciągnęło i pchało kołek. Po kilku godzinach wyczerpane padało ze zmęczenia. Kołek okazał się za solidny dla malutkiego słonia. Nazajutrz słonik znowu próbował uwolnić się. Kolejnego dnia znowu i znowu, aż nadszedł dzień, który zmienił naszego słonia na zawsze. Dzień, w którym biedaczysko zaakceptowało swoją niemoc i poddało się. Uznało: NIE MOGĘ, NIE DAM RADY i NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ. A najgorsze jest to, że słoń nigdy później nie zakwestionował utrwalonego wspomnienia niemocy. Minęło wiele lat. Słoniątko wyrosło na ogromnego i silnego słonia. Rozwinęło w sobie wiele umiejętności. Choćby łamanie drzew. Jednak nigdy więcej nie starało się wypróbować swoich umiejętności w walce z małym drewnianym kołkiem... Po latach Paweł doszedł do wniosku: Często żyjemy w przekonaniu, że nie możemy wykonać wielu rzeczy. Poddajemy się, ponieważ dawno temu, kiedy byliśmy mali, podjęliśmy próbę zakończoną niepowodzeniem. Usłyszeliśmy krytykę i postanowiliśmy zapomnieć. Czas jednak biegnie dalej. Spotykamy nowych ludzi, dowiadujemy się nowych rzeczy, rozwijamy nowe umiejętności. Jednak wszyscy przypominamy trochę słonia z cyrku – idziemy przez życie, uwiązani do wielu kołków. Mimo, że rośniemy i rozwijamy się, nie próbujemy ponownie zwyciężyć malutkiego drewienka. Czasem zapominamy, a czasem boimy się kolejnej przegranej. Jeśli masz choć jedno przekonanie w stylu: „Nie mogę i nigdy nie będę mógł”, pomyśl o ogromnym słoniu przywiązanym do malutkiego drewienka i powiedz sobie: Nie mogę i... CO MOGĘ ZROBIĆ, ŻEBY MÓC?! I właśnie tego Ci życzę – żebyś mógł/mogła zrobić coś, o czym kiedyś pomyślałeś/aś „nie mogę”!

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Odkrywanie negatywnych, ograniczających przekonań.



1. Rozejrzyj się po swoim otoczeniu. Jaki wpływ mogło ono mieć na twoje przekonania? Jeśli np. w twoim mieście były zamieszki, czyż nie będzie naturalne, aby uwierzyć, że świat to niebezpieczne miejsce? Jeśli twoi rodzice często się kłócili to takie doświadczenie może prowadzić do przekonania, że małżeństwo to stan nieszczęśliwy i trzeba go unikać.  A to może dalej prowadzić do wewnętrznego konfliktu w sytuacji, gdy umysł świadomy chce małżeństwa.
2. Uważaj, co mówisz do siebie i do innych, ponieważ twoje słowa programują podświadomość i mogą utrwalać negatywne przekonania. Jeśli będziesz powtarzać, że stały partner nie jest ci potrzebny do szczęścia, być może obiektywnie masz rację. Ale normalnie tak nie mówimy, bo małżeństwo z właściwym partnerem ulepsza życie, wzbogaca je i przynosi szczęście. Prawdopodobnie takie mówienie wskazuje na podświadome przekonanie o tym, że małżeństwo prowadzi do nieszczęścia. Podobnie ktoś może złapać się na myśleniu:, „Dlaczego to robię, jeśli to sprawia mi ból”. Dlaczego?  Ponieważ chce być ukarany. Dlaczego? Ponieważ w dzieciństwie często słyszał, że jest złym dzieckiem i powinien być ukarany.
3. Sprawdź nastawienie swojego umysłu, perspektywę i punkt widzenia, ponieważ to jak widzisz świat zależy od twoich przekonań. Wiadomo że te same sprawy są widziane zupełnie inaczej przez optymistów i pesymistów. Może się zdarzyć, że widzimy świat nieprawidłowo. Wystarczy tylko otworzyć oczy i serca, aby dostrzec mnóstwo okazji do businessu, dobrych stanowisk pracy czy wreszcie kandydatów na partnerów. Przecież inni widzą te niewidzialne dla nas rzeczy i korzystają z tego, więc obiektywnie te rzeczy istnieją.  
4. Kiedy sprawy idą kiepsko, czy obwiniasz innych i okoliczności za twoje problemy?  Takie zachowanie wskazuje na przekonanie z gatunku „to nie moja wina, bo ja jestem ofiarą; nie mam władzy; życie jest niesprawiedliwe”.

 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Przypowieść


             „Moje drogie dziecko, wślizgnęłam się do twojego pokoju, by usiąść przy tobie, kiedy śpisz, i popatrzeć, jak twoje kruche ciałko wznosi się i opada w rytmicznym oddechu. Oczy masz ufnie przymknięte, a twoją anielską twarzyczkę otaczają miękkie, jasne loki. Chwilę temu, kiedy pracowałam w gabinecie, ogarnął mnie smutek, gdy wspominałam wydarzenia dzisiejszego dnia. Nie mogłam już dłużej skoncentrować się na pracy, toteż przyszłam, by porozmawiać z tobą w tej ciszy, kiedy tak sobie odpoczywasz.
            Rano nazwałam cię guzdrałą, kiedy za bardzo się ociągałeś i zbyt wolno ubierałeś. Zbeształam cię za to, że znowu zapodziałeś gdzieś swoją kartkę na lunch, i sprzątnęłam śniadanie ze stołu z naburmuszoną miną, bo poplamiłeś sobie koszulkę. „Znowu?” - westchnęłam, ty zaś uśmiechnąłeś się do mnie niewinnie i powiedziałeś: „Cześć, mamo!”
            Po południu wykonywałam telefony, a ty ustawiłeś swoje zabawki w równiutkie rzędy na łóżku, gestykulowałeś i śpiewałeś sobie. Wpadłam zezłoszczona do twojego pokoju i zagrzmiałam, byś przestał wreszcie hałasować. Potem spędziłam kolejną długą godzinę przy telefonie. „Zabieraj się do odrabiania pracy domowej”, ryknęłam niczym jakiś sierżant, „i przestań marnować tyle czasu”. „Dobra, mamo”, odpowiedziałeś skruszony, siadając sztywno przy biurku z długopisem w ręku. Potem nie dochodziły już z twojego pokoju żadne odgłosy.
            Wieczorem, kiedy ciągle jeszcze pracowałam, podszedłeś do mnie z wahaniem. „Poczytasz mi dzisiaj, mamo?” -zapytałeś z nadzieją w głosie. „Nie dzisiaj”, odpowiedziałam gwałtownie, „twój pokój to istne pobojowisko! Czy za każdym razem muszę ci o tym przypominać?” Z pochyloną głową, powłócząc nogami, odszedłeś do swojego pokoju. Za jakiś czas wróciłeś i zerknąłeś do gabinetu. „A teraz o co chodzi?” – zapytałam wzburzonym głosem.
            Nie odpowiedziałeś ani słowem, tylko wkroczyłeś do pokoju, zarzuciłeś mi ramiona na szyję i pocałowałeś w policzek. „Dobranoc, mamo, kocham cię”, wyszeptałeś, mocno się do mnie przytulając. Po chwili zniknąłeś tak szybko, jak się pojawiłeś.
            Siedziałam potem ze wzrokiem utkwionym w swojej pracy i czułam, jak ogarniają mnie wyrzuty sumienia. W którym momencie zatraciłam rytm dnia i za jaką cenę? Nic nie uczyniłeś, by wprawić mnie w taki nastrój. Byłeś tylko dzieckiem, zajętym procesem dorastania i uczenia się. Zagubiłam się dzisiaj w dorosłym świecie odpowiedzialności i obowiązków i zabrakło mi już sił, które powinnam ofiarować tobie. Dzisiaj stałeś się moim nauczycielem. Udzieliłeś mi cennej lekcji swoją niewyczerpaną chęcią, by podbiec i pocałować mnie na dobranoc, nawet po tak męczącym dniu chodzenia na palcach wokół moich humorów.
            Teraz zaś, kiedy patrzę, jak śpisz, pragnę, by ten dzień zaczął się od nowa. Jutro potraktuję ciebie z takim zrozumieniem, jakie ty mi dziś okazałeś, abym mogła być prawdziwą mamą – rano przywitam cię ciepłym uśmiechem, po szkole zachęcę słowem otuchy, wieczorem utulę do snu ciekawą historyjką. Roześmieję się, kiedy ty będziesz się śmiał, zapłaczę, kiedy będziesz płakał. Jutro już nie zapomnę, że wciąż jesteś dzieckiem, a nie dorosłym, i będę cieszyła się tym, że jestem twoją mamą. Twój nieugięty duch ukoił mnie dziś, toteż przychodzę do ciebie o tej późnej porze, by ci podziękować, moje dziecko, mój nauczycielu i mój przyjacielu, za dar twojej miłości.”
                                                                                                                                   Diane Loomans